Nazywam się Karol Wyszyński, założyciel Big Brain Trust. I to jest nasza historia.
Jako dzieciak chciałem być nauczycielem, piłkarzem (później koszykarzem — więcej o tym kiedyś) i bohaterem komiksu — kimś z mocą, misją i poczuciem, że świat ma sens.
Dorastając razem z rodzeństwem i kuzynami, piłka nożna była tylko połową mojego życia. Druga połowa to książki, komiksy, rysowanie — i kręcenie małych filmów starą kamerą wujka. Była ogromna i ciężka; dziś brzmi to zabawnie, ale wtedy to był nasz „sprzęt filmowy” i przepustka do świata wyobraźni. Patrząc z perspektywy czasu widzę, że robiliśmy głównie parodie: udawane wiadomości, scenki i wygłupy, które miały być „jak w telewizji”, tylko po naszemu.
Kiedy kończyłem liceum, nie miałem pojęcia, co chcę robić w życiu. I szczerze? Trudno się dziwić — YouTube powstał dopiero rok po mojej maturze. Ta ścieżka po prostu jeszcze nie istniała — ta, która dziś jest tak oczywista i dostępna.
YouTube pojawił się w moim życiu jak odpowiedź na pytania, których nawet nie umiałem jeszcze zadać. Nagle okazało się, że historie, które kiedyś kręciliśmy „dla beki” ciężką kamerą wujka, mogą stać się czymś większym: sposobem na pracę, na spotkania, na realny wpływ. I nie chodzi tylko o liczby czy zasięgi. Chodzi o to, że YouTube skleił w jedno rzeczy, które od dziecka mnie napędzały: naukę, sport i potrzebę sensu — uczciwego, uporządkowanego myślenia o świecie.
Dzięki YouTube’owi poznałem wyjątkowych ludzi i przeżyłem doświadczenia, których nie da się zaplanować przy biurku. Dla mnie to nie była tylko platforma dystrybucji — to była szkoła rzemiosła: jak budować tempo, jak prowadzić emocje, jak zamieniać myśl w obraz.